>Niepokojące zawiadomienia o szykowanych zamachach zaczęły wpływać pocztą do urzędów i służb w lipcu ubiegłego roku – ich treść była podobna, ale z podpisów wynikało, że miały różnych nadawców. Nie potraktowano ich jako głupi „żart” głównie dlatego, że do niektórych pism dołączono amunicję. Dlatego sprawę powierzono policjantom z Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji.
>Prokuratorskie śledztwo ruszyło we wrześniu 2025 r., ale przełom nastąpił dopiero teraz. Na sukces pracowali wszyscy śledczy, ale wyjątkowe okazały się ustalenia jednej policjantki.
>– To dzięki analitycznej pracy policjantki z wydziału do walki z terrorem udało się połączyć nitki i znaleźć dowody na to, że za różnymi fałszywymi zawiadomieniami stoi jedna i ta sama osoba – wskazuje nasze źródło. Według informacji „Rzeczpospolitej” Macieja Z. ostatecznie pogrążyło to, że przesyłki o zamachach, choć pod różnymi nazwiskami, nadawał na tej samej poczcie. Tak natrafiono na jego trop i ustalono, kim jest. nie jest łatwo dać się złapać polskiej policji nie wystarczy być debilem który działa w realu trzeba być debilem ponad debilami